Przechadzałam się przez las, niedaleko urwiska. W końcu obrażona na świat, poszłam na krawędź urwiska i patrzyłam w dół, gdzie była wielka rzeka. Usłyszałam jakiś głos basiora za sobą: -Głupia.To jest kara za to co zrobiłaś półtora roku temu...I zanim się obejrzałam,
basior mnie zepchnoł i wpadłam do urwiska.
-AAAAAA!!!-Zaczełam wrzeszczeć w niebogłosy-JA NIE MAM SKRZYDEŁ!!!POMOCY!!!
Wymachiwałam łapami i strasznie panikowałam, a w górze, słyszałam szatański śmiech.
Jednym słowem-byłam gotowa nauczyć się latać, żałowałam i ż nie posiadam skrzydeł.
Cały czas wrzeszczałam-RATUNKU!!!POMOCY!!!-I nagle trzasnełam grzbietem z całą siłą o wodę. Powoli zapadałam sie jak kamień. w wodzie, już po trzaśnięciu nieprzytomna,
wiem tylko tyle, że ostatnimi siłami spostrzegłam że nadeszła pomoc....Ale
dalej już zamknełam powieki i w tym głębokim śnie, rozmyślałam co sie stało półtora roku temu...
Ktoś kto mnie uratował? POMOCY!!!xD
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz