- Jonathan! - krzyknęłam kiedy w jego stronę zbliżał się odłam kamienia
Na szczęście zdążył się odsunąć. Nagle w momencie, naprawdę to były sekundy burza odeszła, a słońce znów pojawiło się zza chmur.
- To nie wyglądało mi na zwykłą burzę... - powiedział Jonathan
- Bardzo trafne stwierdzenie! - powiedziałam ironicznie - Przecież, żadna normalna burze nie dzieję się tak nagle i znika równie szybko -
- To wyglądało na czary... -
Znieruchomiałam. Niestety... Domyślałam się kto to.
- Wiesz, kto to mógł być? - zapytał
Nie spojrzałam na niego i skłamałam:
- Nie -
Jonathan westchnął ciężko. Nie chciałam kłamać, ale co miałam powiedzieć? To przez tego, który mnie dręczy? Tak by zachował się szczeniak, który nie chce mieć kary. Ale ja nie jestem szczeniakiem od bardzo dawna. Podczas gdy moi rówieśnicy się bawili, ja musiałam stać się dorosłą i odpowiedzialną osobą. Nie mogę w to wplątać Jonathana. Nie on na to nie zasłużył. To, że ja wpadłam w to bagno nie znaczy, że on też ma tam wejść. Niech nie szuka pomocy, niech nie próbuje mnie z niego wydostać. To był mój błąd, że wtedy uwierzyłam i poszłam z zamkniętymi oczami i wpadłam w bagno, w którym muszę zginąć.
- Halo? Jasmin? Jesteś tu? -
- Jestem, ale myślami jestem za górami -
- Odpowiesz mi na jedno pytanie? -
- Wal -
- Mi się wydaje, że wiesz kto to jest, ale nie chcesz powiedzieć... Dlaczego? -
- Jonathan to nie jest takie łatwe! -
- Boisz się mi zaufać? -
- Nie wiem! Moje życie to wieczna ucieczka... Nie mam stałego pobytu... Nie pytaj mnie o takie rzeczy! Nie jestem robotem, który wszystko wie! Jakie są jego uczucia i dlaczego robi tak, a nie inaczej! -
- Jak mam cię zrozumieć i ci pomóc skoro nie wiem o co chodzi? -
- Nie pomagaj! Nie musisz mnie rozumieć! Sama to ledwo ogarniam! Ja nie jestem kimś na kogo zasługujesz, jestem o wiele niżej niż ci się zdaje. Jesteś dla mnie za wysoko. Gdy zrobisz jeden zły ruch zgnieciesz mnie i ślad po mnie zaginie. Więc nie pomagaj mi Jonathan. Zapomnij o mnie... Jestem dla ciebie nikim i tak niech zostanie - powiedziałam i odeszłam sama nie wiem gdzie.
Jonathan? U lala!
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz